czwartek, 3 kwietnia 2014

1 NOTE

Obudziłam sie z bólem Głowy. Miałam Mroczki przed oczami. Zaczęłam się rozglądać po pomieszczeniu. Śmierdziało i było tam wiele worków na śmieci. Chwila........ czemu nie jestem u siebie? Co ja tu robię? Starałam sobie coś przypomnieć ale pamiętam tylko że byłam na imprezie z Julią i...... właśnie w tym miejscu urywa się film. Usłyszałam kroki które były coraz głośniejsze. Zaczęłam szybciej oddychać. Bałam się. Wiele bym dała aby był tu mój starszy brat. Obroniłby mnie. Ale go nie ma i musze się z tym pogodzić. Nagle drzwi się otworzyły,a w nich stanął dobrze zbudowany chłopak. Jego czupryna była koloru blond a ogółem włosy postawione na żel. Jasny blond włosów zlewał się z trochę kółkowatą buzią, a małe oczka patrzyły na mnie z zachwytem? Z tego co się orientuje jestem zakładniczką? A czy on nie powinien mnie no jakby tak..... nękać. Nie narzekam. Podszedł do mnie i podał mi rękę. Nie chwyciłam jej tylko schowałam moją buzię w nogi i starałam się uspokoić. Chłopak westchnął głośno i wyszedł z trzaskiem. Wzdrygnęłam się i jeszcze bardziej wtuliłam twarz w kolana. Gdzie ja jestem? 




Minęły dwie godziny odkąd widziałam tajemniczego chłopaka.Na jego ramieniu widniał napis Ryan co mnie bardzo zastanawiało. Ryan to może jego imię? Mój brzuch wyrwał mnie z zamyśleń. Poprzez swoje wołanie o pokarm. Wstałam cicho z czegoś co miało wyglądać jak łóżko. Podeszłam do uchylonych drzwi i zaraz potem otworzyłam je. Weszłam po widniejących schodach i skierowałam się na górę. Nie mogłam w to uwierzyć. Wielki dom wyglądający jak willa. Było pięknie. Usłyszałam czyjeś kroki i momentalnie zastygłam. Ujrzałam tego samego chłopaka w towarzystwie dwóch innych równie przystojnych. Chłopcy zamilkli i podeszli do mnie blisko. Bałam się jeszcze bardziej. Ten strach prawie mnie przerósł, trzęsłam się i patrzyłam na każdego z osobna. Jeden szarpnął mnie za rękę i kazał usiąść na kanapie. Tak też zrobiłam. Chłopcy rozmawiali między sobą, chyba o mnie i o różnych innych ciekawych rzeczach, a ja skupiłam się na oglądaniu telewizji. 
-Kurwa pozwoliłem?-Zapytał się jeden. I właśnie teraz mnie oświeciło. Jason McCan, Ryan Butler i Brad Simson. To najwięksi mordercy na świecie. Zaczęłam się jeszcze bardziej trząść. Czemu ja? Boże czemu? Zadawałam sobie te pytania w kółko.
-Jestem Jason, a to Brad i Ryan.-Odpowiedział dużo spokojniej szatyn. Jego piękne brązowe oczy roztapiały mnie swoim urokiem. A usta prosiły się na złożenie na nich pocałunku. Idealne włosy postawione na żel dodawały mu uroku.
-Ja jeste-m.......e......ja....... jestem......... Martha ale ludzie mówią mi Seen.-Przedstawiłam się już trochę spokojniej. Ten Brad też był nie brzydki. Jego loczki które wyglądały jak u jakiegoś lalusia mówiły mi wszystko. Jego brązowe oczy, też idealne ale bardziej w odcieniu ciemnej czekolady. A usta hmm no cóż, słodkie jak truskawki.
-Ta miło nam.-Burknął Ryan, a Brad chwile potem dźgnął go łokciem w żebra tak, że tamten syknął z bólu.
-Co ja tutaj robie?-Spytałam po chwili i spojrzałam na każdego po kolei. Oni zrobili to samo tylko, że ze sobą. Ta przyjaciele..
-Bo wczoraj jak wracałaś do domu, przyłapałaś Jasona na tym jak zabijał kobietę. Jason to zauważył i sam chciał cię no...ten... zabić. Ale jak zobaczył twoją twarz to.....-Brad zatrzymał się i spojrzał na chłopaków. Dosyć długo się zastanawiał czy dalej kontynuować, ale jednak zrobił to.
-Postanowił Cię zostawić, ale z obawy że nas wydasz po prostu będziesz mieszkać tu.A potem, nie wiem.- Dokończył. Tylko jedno mnie zastanawiało. Co ja mam takiego w twarzy, że mnie darował? Normalna jest. Mam oczy, usta, brwi, uszy, nos, czoło, policzki no wszystko!
-Ale co ja mam takiego w twarzy?-Zapytałam po chwili ciszy. Chłopcy trochę się rozbawili moim pytaniem chociaż było poważne.
-No bo ty... e.....em...... no wiesz.....-Zaczął się jąkać tym razem Ryan. Co mnie tym razem trochę rozbawiło.
-No co ja!?-Podniosłam głos, a każdy po kolei spojrzał na mnie złowrogo i kontynuował.
-Ehh twój brat Jarek, on był częścią gangu. Był naszym bratem. Najstarszy z nas i najmądrzejszy, podziwialiśmy go. Dużo nam o tobie opowiadał. Bardzo Cię kochał. Pracował pod pseudonimem Crach. Powiedział, że jak się mu coś kiedyś stanie mamy Cię pilnować jak oka w głowie. I nadszedł ten dzień gdzie właśnie ty jesteś częścią tego gówna.



Ja jestem częścią tego gówna...........







_______________________________________________________________________________
No i mamy pierwszy. Przepraszam, że tyle czekaliście. Mam nadzieje że się podoba. Zapraszam do komentowania.... :* Do następnegoo

1 komentarz: